Malwince zawdzięczam przedobiadową przechadzkę w niedzielę .Słoneczko już od rana nastroiło optymistycznie . Wsiadła w tramwaj i przyjechała .Pomimo ,że niemal codziennie rozmawiamy przez telefon
z Malwi jest zawsze o czym pogadać Rozmawiamy jak przyjaciółki ,zapominam ,że to moja córa . Doceniam Jej dorosłość ,wybory ,decyzje ...
Dumna jestem ,że tak nam się to porozumienie udaje i że ciągle mimo różnych atrakcji w Jej życiu jestem ważna i doceniona .Że warto zostawić inne plany dla spacerku z mamuśką .Miło było i bardzo słonecznie.
Listopad potrafi zaskoczyć takim widokówkowym błękitem nieba i kolorami . 1.5 godz na oderwanie się od codzienności ,od smutnych myśli .
w przeciwnym kierunku niż ostatnio do Parku Szczytnickiego prowadzi ulica wprost na Ostrów Tumski ,który o każdej porze dnia i każdego miesiąca w roku jest atrakcyjnym ,natrojowym miejscem ,ukochnym przez wrocławian i turystów.Godzina jeszcze dość młoda więc spacerowiczów umiarkowana ilość .Katedra od tyłu ,też piękna chociaż cała harmonię nieco zaburza obecność zaparkowanych samochodów duchownych Vipów.
Błękit nieboskłonu mało listopadowy
postanowiłyśmy odwiedzić Wyspę Słodową,miejsce spacerków z moimi dziewczynkami w czasach wózkowych i przedszkolnych.wtedy nieco dzikie -dziś ucywilizowane...
tam oczywiście monument ze szkła czyli Hotel Plaza ,obserwowałyśmy onegdaj jego budowę.Mimo upływu czasu nadal nieźle się komponuje z otoczeniem .Lubię te odbicia zieleni w szklanej tafli
Oczywiście niezawodne łabędzie ,królują tu od zawsze ...przez cały rok
w drodze powrotnej zajrzałam przez ogrodzenie co się dzieje w ogrodzie ...pustki
Moje ulubione pokręcone drzewko
ale ogród nadal otwarty dla zwiedzających ,zdziwiłam się zwykle o tej porze roku był zamknięty na głucho.
Widać wykorzystują słoneczne dni i jeszcze liczą na spacerowiczów. Dlaczego nie ,szczególnie dla tych co mają roczny abonament .
Zza muru ogrodowego wygladają takie kolorowe owocki ,nie mam pojęcia cóż to za cudo .
Prezentują się ślicznie.Ciekawe co to za roślina -krzew ponad 2 metrowej wysokości .Bardzo ozdobny .
I pora do domku na obiad ,który jeszcze w lesie ...:) Czekają kocury do miziania
Mister Roland podczas zabiegu masażu u naszej Malwinki -fizjoterapeutki
Wie ,że taka sesja masażykowa przez ręce które leczą to największa frajda jaka mogła go dziś spotkać
Pupilek Emi też lubi posiedzieć na kolankach ,chociaż to ponad 6 kg kociej słodyczy .
No fajna była niedzielka ...
A po niej nastał poniedziałek i nieopatrznie zrobiłam klik i powędrowałam przez blogi niezwykle uzdolnionych kobiet ...zaczęło się od szydełkowych cudów przez wypieki po dzieła sztuki ceramicznej . Oczy wychodziły mi z orbit ,podziw przekroczył zwykły stan umysłu i poczułam się taka...
bezwartościowa ,nic nieumiejąca ,nieuzdolniona i leniwa ...Paskuda
Czuję się zakompleksiona . Pora nad tym popracowć ,i jakoś dodać sobie animuszu .
Tymczasem ciągle myślę o szpitalu co mnie czeka za 2 tyg. i rozwali moje w miarę spokojne obecnie życie .
Ech ..znów pod górkę . Jak mam zapewnić koty ,że wrócę i nie znikam na zawsze???Chyba ;)